Sr.RafaelaHistoria mego powołannia jest historią mego nawrócenia. Jako dziecko spędziłam wiele czasu z moimi dziadkami, którzy już wtedy wywarli na mnie wrażenie i przez swą żywą wiarę. Widziałam ich każdego rana i wieczoru modlących się i to dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Po kilku latach, gdy wróciłam do domu rodzinnego, wszystko uległo zmianie. Ponieważ moja mama była po rozwodzie, wskutek czego nie mogła przystępować do sakramentśw świętych, wiara w naszym dom rodzinnym nie była praktykowana. W ten sposób i ja oddaliłam się od wiary i Kościoła. Dzisiaj z perspektywy czasu muszę przyznać, iż w tym czesie nie odczuwałam braku żywej wiary. Sytuacja byąa, taka jaką była ? poprostu inna. Zapomiałam o Bogu, ale On nie zapomiał o mnie i znalazł drogę by na nowo przyprowadzić mnie do siebie.

W wieku 17 lat, otrzymałam od naszej znajomej propozycje pójścia z nią na pielgrzymkę do Częstochowy. W pierwszym momencie byłam nią zaskoczona. Mimo, że nie byłam pielgrzymką zainteresowana, to jednak zgodziłam się na nią. Był to akurat czas letnich wakacji, a ponieważ nie miałam żadnej perspektywy wyjazdu gdziekolwiek, pomyślałam, że chociaż w ten sposób wyrwę się z domu.  Miałam nadzieję na przygodę, na poznanie nowych ludzi, spanie pod gołym niebem…  Wyruszyliśmy na początku sierpnia. Pierwsze dni pielgrzymki spełniły moje oczekiwania w pełni:  bycie  w drodze z rówieśnikami, wspólny śpiew (że były to pieśni religijne, nie grało to dla nmie żadnej roli), w niektórewieczory siedzieliśmy przy ognisku. Eucharystia, modlitwa i prelekcje ? brałam w nich udział, ale nie sercem. Jednakże pewnego wieczoru, po znalezieniu miejsca na nocleg (ponieważ tej noc było bardzo ciepło, spaliśmy pod gołym niebem przy małym wiejskim kościele), weszłam do tego kościoła i usiadłam do ławki. Fakt, że to zrobiłam, zaskoczył mnie samą. Kościół był pusty; słychać było tylko grupę młodzieży śpiewającą na dworze następującą pieśń:. 

?Kiedy tak idziesz sam Proszę cię, zatrzymaj się. Dziś do ciebie mówi Pan przez szum lasów, ptaków śpiew. Jeśli chcesz zobaczyć GoOn do ciebie zbliża się. On ci daje miłość Swą,  chciej dziś przyjąć ją. Miłość to największy dar, jaki daje tobie Bóg, miłość to największy skarb, zachciej go wziąć. On w miłości tobie dał zieleń lasów i toń mórz,  błękit nieba, górski szczyt On tobie dał. Jezus bardzo kocha cię.?

Co wówczas, gdy słuchałam tej pieśni, ze mną się stało, tego nie potrafię ująć w słowa. Ale w jednej chwili zrozumiałam, że Bóg jest, że właśnie wyszedł mi naprzeciw, że mnie kocha. Zrozumiałam to wółwczas nie tylko umysłem, ale przede wszystkim sercem. To była chwila mego nawrócenia. Gdy po chwili opuściłam kościół, nie pragnęłam niczego innego, jak tylko tego, by całkowicie należeć do Boga. Jak to pragnienie urzeczywistnić, było moim najistotniejszym pytaniem. Następnego dnia stwierdziłam ze zdumieniem, że pośród pielgrzymów jest siostra zakonna, a ja jej przez wszystkie te dni poprostu nie zauważyłam… Ona była odpowiedzią na moje pytanie! Poprosiłam ją więc o rozmowę i opowiedziałam wszystko, co przeżywam. Była to siostra Elżbietanka. Także po pielgrzymce zostałyśmy w kontakcie i następnego roku wstąpiłam do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. W tym dniu wiedziałam, że jestem  ?na swoim miejscu?, na ?swoim?, bo na miejscu, na które powołał mnie Bóg. W trakcie mego życia zakonnego przeżyłam chwile zwątpienia i niejedną walkę wewnętrzną. Nigdy jednak nie straciłam wiary w to, że Bóg jest ze mną i że jestem na właściwej drodze, pomimo niektórych trudności. On mnie prowadził i stawiał tu i ówdzie na mojej drodze ludzi, którzy pomogli mi zostać wierną memu powołaniu i Jemu, za co jestem bardzo wdzięczna. W trudnych chwilach przychodził mi na pamięć moment mego nawrócenia, a to wyzwalało we mnie nowe siły i napełniało pokojem i radością. W Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety czuję się jak w domu. Jestem poprostu szcześliwa z bycia Elżbietanką !             

                                                                                                                       Sr. M. Rafaela Fischbach